SIMON’S CORNER

Etiopia

Nasi reporterzy
Szymon Radzimierski
Trójka ludzi jechała szarym samochodem przez suchy etiopski step. Z przodu siedział przewodnik, a za kółkiem tajemniczy kierowca, który nigdy się nie odzywał. Nieliczne przydrożne krzaki były jednym z niewielu źródeł cienia. Monotonny krajobraz powtarzał się przez wiele godzin. Polna dróżka z każdym kilometrem była coraz mniej wyjeżdżona, aż w końcu zniknęła. Wydawało się, że wszystko jest bardzo spokojne, ale atmosfera grozy wisiała w powietrzu.

Czułem się jakbym był na zakazanym terenie. Nie jechaliśmy zbyt szybko ze względu na ogromne wyboje. Nagle zobaczyłem, że w odległości kilkunastu metrów poruszyły się zarośla. Chwilę później wyłonił się z nich wielki mężczyzna o ciemnej karnacji z kamiennym wyrazem twarzy. Jego spojrzenie było bardzo tajemnicze. Z jednej strony powiewała od niego groza, a z drugiej strony nie dało się wyczytać, co ukazuje to spojrzenie. Gdy minęliśmy tego człowieka odwróciłem się, aby zobaczyć go przez tylną szybę, ale… jego już nie było.

Trzeba wiedzieć o miejscu, do którego się jedzie

Dojechaliśmy do wioski. Mimo moich ogromnych obaw co tam zobaczymy i jacy będą ludzie, okazało się, że byli bardzo mili, a ja niepotrzebnie się martwiłem. Ale jedna rzecz bardzo nas zadziwiła, mianowicie kobiety nie miały talerzy w ustach. Już ci wszystko tłumaczę. Czytaliśmy o tym, że kobiety w plemieniu Mursich noszą talerze w dolnych wargach. To takie gliniane krążki, ozdobione wzorkami. Małe dziewczynki wkładają w wargę nieduży krążek, a później z wiekiem zamieniają na coraz większe.

-Czemu te kobiety nie mają talerzy w ustach? – spytałem przewodnika

-Co nieco czytałeś o Mursich prawda? – spojrzał na mnie z zaskoczeniem.

-No trochę trzeba wiedzieć o miejscu, do którego się jedzie – poczułem się dumny, że przewodnik to zauważył.

A dla was lifehack na przyszłość. Nieważne czy jedziecie w polskie Tatry czy do Auckland w Nowej Zelandii, zawsze przeczytajcie coś o miejscu, które odwiedzacie. Po pierwsze prawie każde miejsce ma jakąś ciekawą legendę. Wtedy możecie opowiedzieć ją swoim rodzicom czy przyjaciołom. Opowiadanie legend jest super rzeczą, bo masz podstawową fabułę, a resztę sam wymyślasz. Początek legendy brzmi np. tak „Kiedyś w Krakowie żył smok” a ty mówisz „Dawno temu w Krakowie, a raczej na jego obrzeżach osiedlił się podły smok. Miał czerwone łuski i oboje oczu innych kolorów”. Jedynie twoja wyobraźnia ogranicza fantazyjność legendy. Spróbuj kiedyś, to jest super, uwierz mi.

Ale wracając do wioski…

-W pełni się z tobą zgadzam – uśmiechnął się przewodnik. – Kobiety nie mają talerzy w ustach, ponieważ zakładają je jedynie na ważne okazje. Jak wieczorem zrobicie sobie spacer po wiosce, to mogę się założyć, że większość z nich będzie już miała krążki w ustach – dodał. Poza tym, dziś już nie wszystkie kobiety zgadzają się na ten rytuał. Mogą same decydować, czy chcą je nosić czy nie.

Po rozstawieniu namiotu poszliśmy przywitać się z mieszkańcami. Przewodnik miał rację.

– Tak właściwie, to czemu one noszą te talerze?

– Szczerze mówiąc to nikt tego do końca nie wie – powiedział Fitretu, ale moje pytające spojrzenie zmusiło go do kontynuowania opowieści. – Widzisz, są trzy teorie. Pierwsza mówi, że dzięki temu kobiety ładniej wyglądają – zapadła niezręczna cisza, w trakcie, której Fitretu próbował ukryć swój śmiech. – y y y… druga teoria mówi, że gdy wyjmują z ust talerze mają obwisłe wargi, które nie wyglądają najlepiej, więc mężczyźni z innych plemion nie chcą się z nimi żenić. Dla Mursich jest to ważne, bo chcą utrzymać tak zwaną „czystoś

krwi”. Trzecia teoria mówi o tym, że wiele, wiele lat temu, gdy handlarze niewolników wywozili ludzi z Afryki myśleli, że kobiety z przeciętymi wargami będą mniej zdolne do ciężkiej pracy, więc niechętnie je zabierali – zakończył Fitretu.

Płyniemy pod prąd, nawet kiedy nie wiadomo, czy prąd płynie

„Plemię Mursich jest niemiłe i nieżyczliwe, nie jedźcie do nich”, „w porównaniu z innymi plemionami najmniej przyjaźnie było w wiosce Mursich. Takie były często opinie, które czytaliśmy. Ale my zawsze, jak to powiedział jeden z polskich raperów, „płyniemy pod prąd, nawet kiedy nie wiadomo, czy prąd płynie.” Właśnie dlatego stwierdziliśmy, że musimy do nich pojechać, aby przekonać się jak jest naprawdę. Poprosiliśmy Fitretu, aby zabrał nas do takiej wioski Mursich, do której prawie nikt nie dociera. Mimo, że droga zajęła nam 8 godzin było warto! Okazało się, że jest kompletnie inaczej niż pisano na forach i blogach. Ludzie z plemienia byli po prostu sympatyczni. Skąd taka opinia o nich? Także zadaliśmy sobie to pytanie. I znaleźliśmy na nie odpowiedź. Jakbyś się czuł lub czuła, gdyby do twojego domu, kilka razy dziennie wchodzili turyści z aparatami i cykali ci zdjęcia? Myślę, że byłoby to uczucie porównywalne do tego, jakie czuje zwierzę w zoo. Nie jest to miłe, nieprawdaż? Myślę, że tak właśnie często czują się Mursi. My, kiedy przyjechaliśmy do ich plemienia nie wyskakiwaliśmy na nich z aparatem. Pierwszego dnia w ogóle go nie wyciągaliśmy. Integrowaliśmy się, rozmawialiśmy. Oczywiście ani oni nie mówili po angielsku ani my nie znaliśmy ich języka. Ale porozumiewaliśmy się na migi, pokazując sobie podstawowe rzeczy rękami. Była bardzo miła atmosfera. Dopiero następnego dnia rano zapytaliśmy, czy możemy zrobić sobie z nimi kilka zdjęć i oczywiście nam pozwolili.

Pamiętaj o tym, aby mieć szacunek do każdego w podróży. Tak właściwie, pamiętaj, aby mieć szacunek do każdego, nie tylko w podróży. Jeśli chcesz być szanowany lub szanowana to także szanuj ludzi.

Konkurs wzrostu

Spacerowaliśmy po wiosce Mursich, gdy nagle jeden z nich podszedł do mojego taty, zatrzymał go, po czym stanął przy nim, pokiwał głową i odszedł zrezygnowany. Za chwilę podszedł kolejny. I wtedy zrozumieliśmy, że oni podchodzą do Daddy’ego, aby się z nim zmierzyć. Ludzie z plemienia Mursich słyną z tego, że są wyjątkowo wysocy, trochę jak Masajowie. Jednocześnie bardzo rzadko zdarza im się zobaczyć osobę o białym kolorze skóry, a co dopiero tak wysoką jak mój tata, który ma ok. 2 metrów. To była dla nich wielka atrakcja, że mogli mierzyć się z moim tatą – taki konkurs!!! Przez dłuższy czas wszyscy przegrywali, do czasu… W pewnym momencie z kocyka leżącego na trawie wstał starszy dziadziuś. Stanął obok Daddy’ego i ku radości wszystkich… przewyższył go o głowę.

Czy wiesz, że…?

Czy wiesz, że kiedy Mursi wypasają bydło, to piją mleko zmieszane z krwią bydlęcą jako posiłek!!! Taki napój jest źródłem witamin i minerałów, które dają im siłę na dłuższy czas. Ale nie obawiaj się – krowom nic się nie dzieje. Dla tego plemienia krowy są ogromnie ważne i bardzo o nie dbają, czasami nawet potrafią iść ze stadem wiele kilometrów, żeby znaleźć dobre pastwiska.

Cenne Sorgo

W plemionach w Dolinie Omo nie ma czegoś takiego jak pszenica czy żyto. Zbożem, które uprawiają mieszkańcy jest sorgo. Uciera się je na kamieniu i piecze z niego placki, które zajada cała rodzina. Ta roślina jest bardzo odporna na suszę i wysoką temperaturę, łatwo przyzwyczaja się do każdych warunków życia, a jednocześnie ma dużą wartość odżywczą. Do tego jest ono bezglutenowe, co oznacza, że mogą je jeść również osoby z nietolerancją glutenu! Wiesz, że właśnie dlatego niektórzy nazywają sorgo zbożem, które pomoże przetrwać ludzkości?

Bardzo długie zakupy

Zastanawiałeś się kiedyś, w jaki sposób ludzie z tak odległych wiosek jak ta, w której byliśmy, dostają się do sklepiku? Jechaliśmy do Mursich 8 godzin przez busz i w okolicy nie było żadnych innych wiosek. Oczywiście w ich osadzie nie ma żadnego sklepu. Znajduje się on w odległości kilku godzin jazdy samochodem. Ale oni nie mają samochodów, rowerów, kucyków, koni, osiołków ani żadnych innych środków transportu. Też byłem bardzo ciekawy… Okazuje się, że jeżeli potrzebują coś z maleńkiego sklepiku w odległej wiosce, to idą do niego … 12 godzin przez busz, a następnie tyle samo wracają! Chciałoby Ci się lecieć wtedy po lizaka czy ciasteczko? Bo mnie raczej nie.

Gdzie mieszkają termity?

Wiesz co to takiego termitiera? To inaczej kopiec termitów. Brzmi zwyczajnie, ale nie wyobrażasz sobie co to za budowla! Termitiery mają kilka, a czasami nawet kilkanaście metrów wysokości i są tak twarde, że możesz się nawet o nie oprzeć, a nic im się nie stanie. Do tego te niezwykłe zwierzęta budują w środku całe systemy wentylacyjne, dzięki którym mają przyjemny chłodek nawet w afrykańskim upale i zawsze taką samą temperaturę. Ale najlepsze jest to, że termity… uprawiają tam grzyby, które potem zjadają! Normalnie willa z ogródkiem, brakuje tylko basenu 😉 To właśnie Etiopia!

SŁOWNICZEK

Dziękuję – ameseginalehu

Dzień dobry – indemin waliki

Do widzenia – dehna hunu

Cześć – selam

Pozdrawiam – selamita

Tak – aw

Nie – aj

W porządku – ischi

Przepraszam – jikirta

Ja – ine

Nazywam się… -… ibalalew

Mam…lat – idmeje … new

Kawa – bunna

Herbata – shaj

Proszę – ābakishini

Nie rozumiem – algebagnim

Podaj dalej!

KLIKNIJ ABY udostępnić

następny artykuł

Galapagos

Dzisiaj zabieram Was na Wyspy Galapagos. Są one położone w Ameryce Południowej, na Oceanie Spokojnym i należą do Ekwadoru.
CZYTAJ

zobacz też:


COFNIJ