SIMON’S CORNER

Galapagos

Nasi reporterzy
Szymon Radzimierski
Dzisiaj zabieram Was na Wyspy Galapagos. Są one położone w Ameryce Południowej, na Oceanie Spokojnym i należą do Ekwadoru.

W rzeczywistości stanowią niemal odrębne państwo, gdzie nie każdy Ekwadorczyk może mieszkać. Ci co żyją tam od zawsze nie mają problemu, ale jak ktoś chce się tam przenieść musi otrzymać specjalne pozwolenie, które jest wydawane baaardzo rzadko. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w jakich byłem. Na wyspach Galapagos jest niesamowita flora i fauna (czyli rośliny i zwierzęta). Żyje tam wiele zwierząt jak legwany, jaszczurki, lwy morskie, całe masy ptaków – w tym mój ulubiony głuptak niebieskonogi oraz oczywiście żółwie słoniowe. Najbardziej zdziwiło mnie, że tam zwierzęta nie boją się ludzi i dlatego można je spotkać wszędzie. Idziesz sobie na miejską plażę, a tam setki lwów morskich układa się właśnie do snu. Wychodzisz się przejść, a pod ławką wylegują się legwany. Jedziesz samochodem, a tu przez ulicę przechodzi sobie spokojnie ogromny żółw… Zapytałem żyjących tam ludzi jak to jest możliwe, bo wszędzie gdzie do tej pory byłem zwierzęta zazwyczaj uciekają przed człowiekiem. Wzruszyli tylko ramionami.

– Widzisz, u nas od małego uczymy się, że zwierzęta mają takie samo prawo jak my tutaj żyć, traktujemy je z szacunkiem, ustępujemy im drogi, dbamy o nie, nie straszymy ich, nie dotykamy, bo wiemy, że każdy potrzebuje swojej przestrzeni… To dlaczego miałyby się nas bać?

Zamurowało mnie. Niby takie proste, a jednak ludzie w większości tego nie rozumieją… Poza tym zwierzęta na Galapagos nie mają naturalnych wrogów i przez to również nie odoczuwają lęku.

Przygoda z… lwem! 

Krótko po tej rozmowie widziałem prześmieszną sytuację. Spacerujemy po miasteczku na Isla Isabela, czyli jednej z wysyp należących do archipelagu Galapagos, gdy nagle po chodniku idzie lew morski. One są bardzo podobne do fok, ale mają większe rozmiary oraz duże i długie zębiska. Nikt, oprócz turystów, nie jest tym zdziwiony. Lew kieruje się spokojnie człapiąc w stronę okrągłej ławki, która otacza ogromne drzewo. Siedzi tam blond dziewczyna w leginsach i czyta książkę, dwójka ludzi, rozmawiających podekscytowanym tonem (po ich oczach widać, że są w sobie zakochani), obok nich dziewczyna przegląda mapę bardzo skupiona i pokazuje coś swojemu chłopakowi. Natomiast, dokładnie w miejscu, do którego zmierza lew morski siedzi sobie chłopak ze słuchawkami w uszach i przegląda coś na telefonie z neutralnym wyrazem twarzy. Gdy lew jest już blisko ławki, wszyscy grzecznie wstają i się odchodzą. Oprócz… wiemy kogo – chłopaka siedzącego „w telefonie”. Lew morski nie przejął się nim zbytnio. Poczekał chwilę aż tamten się odsunie, ale chłopak, najzwyczajniej w świecie, nie zauważył lewcia. Ten poczekał jeszcze cierpliwie kilka sekund po czym ryknął tak, że nawet słuchawki nie przeszkodziły chłopakowi w usłyszeniu TEGO. Koleś zerwał się jak oparzony i uciekł w popłochu łapiąc słuchawki, które z wrażenia wypadły mu z uszu. Ludzie, którzy przyglądali się tej sytuacji nie mogli powstrzymać śmiechu. A lew morski rozłożył się wygodnie na ławce, podrapał chwilę za uchem i zasnął… No cóż, nauczył chłopaka pokory 😉

Tak samo można spotkać na drodze na Galapagos żółwia słoniowego. Należą one do jednych z największych żółwi na świecie i mogą ważyć nawet 400kg! Dziwna wydaje się ich nazwa, ale wzięła się od wyglądu ich nóg, które przypominają… nogi słonia! Poza tym te żółwie są niezwykle wytrzymałe i mogą przeżyć długo bez jedzenia i picia – nawet do kilku miesięcy. Niestety ta umiejętność przyczyniła się w dawnych czasach niemalże do ich wyginięcia. Piraci zabierali je na statki traktując jako żywe mięso, które długo będzie można podczas rejsu zjadać…

Oaza dla żółwi

Na wyspach Galapagos trafiliśmy do sanktuarium, mającego na celu chronić żółwie. Takich miejsc jest tam dużo, bo żółwiom słoniowym, które są endemiczne dla Galapagos (to znaczy, że żyją tylko tam), groziło wyginięcie. Odbywa się w nich bardzo ciekawy proces. Najpierw ludzie siatką zabezpieczają gniazda żółwi, tak aby nie zniszczyły ich ptaki czy jaszczurki. Potem zabierają jaja do inkubatora, gdzie są one przetrzymywane przez 120 dni. Kiedy żółwie się wyklują, pozostają w sanktuarium, żeby były bezpieczne. Uczą się tam jeść, pić, zdobywać pożywienie, wdrapywać się na skały. Dopiero po kilku latach, kiedy są już na tyle duże, że nie padną łatwo łupem drapieżników, są wypuszczane na wolność. W ten sposób ochrania się populację żółwi. A wiesz co jest najbardziej szokujące? W zależności od temperatury w inkubatorze rodzi się samiec lub samica – 28 stopni to chłopak, a 29 i pół to dziewczyna! Natomiast proces wykluwania trwa od… czterech do sześciu dni. No więc widzisz, życie żółwi może być długie (te żółwie mogą żyć nawet 300 lat!), ale niekoniecznie łatwe. Różnica zaledwie półtora stopnia, a już może zaważyć na całym gatunku. Więc w zależności od tego czy natura potrzebuje samców czy samic w inkubatorach ustawiane są różne temperatury.

Jak wracaliśmy z sanktuarium, przy drodze zobaczyliśmy żółwie. Dwa z nich miały wysoko podniesione głowy, co bardzo mnie zdziwiło, bo widziałem je do tej pory z głowami w trawie, spokojnie chrupiące sobie jedzonko. Do tego jakoś tak dziwnie na siebie patrzyły i otwierały pyski. Pomyślałem, że zaraz będą się bić. Kierowca, którego o to zapytałem bardzo się uśmiał i wytłumaczył mi, że te żółwie nie są agresywne, a jedynie ustalają hierarchię, który jest ważniejszy… Okazało się, że to długość szyi o tym decyduje! Ten, który umie wyżej wyciągnąć głowę rządzi.

Galapagos to oaza dla zwierząt, jakiej nie ma w żadnym innym miejscu na świecie. Na szczęście całe wyspy to park narodowy i ludzie nim zawiadujący ustalają bardzo mądre reguły. Super byłoby jakby również w innych krajach ludzie tak szanowali zwierzęta, nie łapali ich, nie zabijali, nie dotykali… Może ci się wydawać, że to fajnie przytulić czy pogłaskać zwierzę żyjące na wolności. Ale pamiętaj, że to nie jest bezpieczne ani dla tego zwierzaka ani dla ciebie – postaraj się powstrzymać od ich dotykania, głaskania czy karmienia. Może wtedy nie tylko na Galapagos zwierzęta nie będą się nas bały…

Nie wiem czy wiesz, ale to właśnie na wyspach Galapagos przebywał Charles Robert Darwin pisząc swoją książkę o teorii ewolucji. Opiszę ci pewien obrazek, który pięknie ją przedstawia. Masz dwie żyrafy, niską i wysoką. Niska próbuje dosięgnąć do wysokich akacji porastających sawannę, ale nie daje rady, bo jest za mała. Brakuje jej pożywienia i umiera. Ta, która urodziła się wyższa też próbuje dosięgnąć drzewa i udaje jej się. Zdobywa pokarm, żyje, rozmnaża się i przekazuje swoje geny „wysokości” swoim dzieciom. W ten sposób natura „uczy się”, że nie można robić krótkich żyraf, bo nie przeżyją. Również żółwie z poszczególnych wysp Galapagos zmieniały się w różne podgatunki ze względu na różne warunki środowiska. Właśnie na tym polega ewolucja! A poza tym żyrafy z krótkimi szyjami głupio by wyglądały, nie? Ale… to już nie jest część teorii ewolucji 😉

To ciekawe!!!

Nazwa Wysp Galapagos pochodzi od słowa „galápago”, które oznacza żółwia. Dlatego mówi się czasem o nich Wyspy Żółwie.

To ciekawe!!!

Jeden z najstarszych żółwi z Galapagos nazywał się Lonesome George, co znaczy Samotny Jerzy. Umarł w roku 2012 mając 102 lata. Mimo starań naukowców nigdzie na świecie nie można było znaleźć samicy z tego gatunku. Wraz z jego śmiercią wymarł i cały gatunek.

To ciekawe!!!

W Ameryce jest prąd morski, który płynie przez prawie 1000 km. Prawdopodobnie, żółwie Pinta (tak nazywał się gatunek Lonesome George’a) pływały tym kanałem. To dlatego, że po pierwsze unosiły się na wodzie, a po drugie miały długie szyje, które mogły wystawić będąc kilka centymetrów pod wodą!

Słowniczek:

Czy wiesz, że w Ameryce Południowej w większości krajów językiem urzędowym jest hiszpański? To pozostałość po czasach kolonizatorów.

Hola! – Cześć!

Buenos dias! – Dzień Dobry!

Gracias! – Dziękuję!

Como estás? – Jak się masz?

Adiós – Do widzenia,

Lo siento – przepraszam,

Soy de Polonia – jestem z Polski,

Soy…. – nazywam się.

Podaj dalej!

KLIKNIJ ABY udostępnić

pierwszy artykuł

peru

Vinicunca Rainbow Mountain, to niesamowita góra położona w Andach w Peru, na którą wchodzi się podczas jednodniowego trekkingu. Ten szczyt nazywany jest Montaña de Siete Colores, czyli Góra Siedmiu Kolorów albo Tęczowa Góra. To dlatego, że ma wiele różnokolorowych warstw, i wygląda jakby była zrobiona z tęczy. Super nie?! Trekking na Vinicunce był bardzo trudny, ale o tym zaraz ci opowiem. Rainbow Mountain położona jest na wysokości 5200 m.n.p.m. czyli dwa razy więcej Rysy! A samo wejście zaczynasz od wysokości około 4400 m.n.p.m.
CZYTAJ

zobacz też:


COFNIJ